A+ A A-

Klimat świąteczny

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Święta, święta i po świętach – często się słyszy wśród rozmawiających ludzi. W zabieganym świecie zatracił się nieco klimat świąt Bożego Narodzenia, chociaż w handlu panuje on od początku listopada.

Niezwykła atmosfera świąt to przede wszystkim spotkanie przy wigilijnym stole w gronie rodzinnym, a po wigilijnej wieczerzy wybranie się całą rodziną do kościoła na pasterkę, gdzie spotyka się ze znajomymi. To wspaniała tradycja świąteczna.

Dzisiejsze czasy są trudne. Człowiek głowi się, jak ma przeżyć do przysłowiowego pierwszego. Czy będzie radował się z narodzin Jezusa Chrystusa, kiedy słyszy, co będzie po Nowym Roku? Jakie podwyżki cen zafunduje polski rząd? Człowiek żyje codziennością, a nie wiarą. Dzisiaj święta są traktowane trochę jak niedziela, podczas której można sobie odpocząć lub zrelaksować się. Ludzie idą w świąteczny ranek na mszę św., a resztę dnia wolą spędzać sami w domu, niż w gronie rodziny lub przyjaciół. Po co męczyć się jeszcze w święta po całotygodniowej pracy. Na wyprawienie prawdziwych świąt w gronie rodziny trzeba wydać więcej z domowych funduszy. A nie każdego na to stać w dzisiejszych trudnych czasach. Człowiek kupi trochę ciasta, kilka deko wędliny i przeżyje te dwa dni świąt.

Ponad dwa tysiące lat temu, w maleńkiej stajence przyszedł na świat mały Jezus – syn Boży. Urodził się w ubóstwie, wśród bydląt. Na pamiątkę tego wydarzenia są obchodzone święta grudniowe. Z narodzin dziecka jego rodzina i znajomi się cieszą, to czas radości. Święta Bożego Narodzenia są takim czasem radosnym i rodzinnym. W klimat świąt wprowadza też aura, kiedy za oknem jest biało. Wszystko pokrywa biała pierzyna. Jest niewielki mróz – do minus 5 stopni, nie więcej. W oknach widać świecące się choinki i różne świąteczne ozdoby. Uwielbiam nastrój, kiedy leżę sobie w łóżku i oglądam świąteczne programy telewizyjne w półmroku, tylko przy zapalonej choince. Można wtedy zamarzyć się lub pomyśleć o czymś przyjemnym. Bardzo lubię wieczerzę wigilijną spędzoną razem z mamą, kiedy po przeczytaniu fragmentu Pisma Świętego mówiącego o narodzinach naszego przyjaciela Jezusa, łamiemy się opłatkiem i składamy sobie życzenia. Późnej siadamy przy stole zastawionym potrawami, które uwielbiam. Ten karpik, śledzie w occie, pierogi nadziewanie kapustą, grzybami i grochem, ziemniaki w mundurkach, kompot z suszonych owoców i makowiec. To niektóre potrawy znajdujące się na naszym stole, przygotowane przez mamę. Potraw musi być dwanaście na cześć dwunastu apostołów. Pilnuję tego. Nie wyobrażam sobie wigilijnej wieczerzy bez przeczytania fragmentu Ewangelii. To jest w pewnym sensie zaproszenie Boga do naszego skromnego stołu. Przy wigilii nie może być włączony telewizor, a w klimat tego wieczoru wprowadzają nas zazwyczaj kolędy w wykonaniu Eleni. Są najpiękniejsze. Tylko szkoda, że nie mam rodzeństwa i mama musi wszystko robić sama.

Ulice miast i witryny sklepowe wprowadzają w klimat świąt już kilka tygodni przed Bożym Narodzeniem. Ulice są wtedy przybrane ozdobami świątecznymi, w wielu miejscach stoją choinki ubrane w barwne lampki i bombki. Witryny sklepowe przyciągają klientów pięknym wystrojem świątecznym. Im bliżej świąt Bożego Narodzenia, tym bardziej sklepy i markety prześcigają się w ofertach promocyjnych. Z głośników brzmią kolędy. Przed świętami organizowane są różne jarmarki, festyny świąteczne. Robi się wtedy bardzo świątecznie, atmosfera przypomina o zbliżających się świętach. Uwielbiam wtedy włóczyć się po sklepach i robić zakupy, chociaż jest to duży problem w moim przypadku, ponieważ z wózkiem jest ciężko poruszać się po chodnikach, kiedy spadnie śnieg, a nie wszystkie miejsca są odśnieżone od razu. Po drugie – nie mam nikogo, kto lubi godzinami spędzać czas w dużych sklepach handlowych. Co prawda za dużo jest ludzi, żeby wózkiem swobodnie się poruszać między regałami z towarem, lecz to wcale mi nie przeszkadza, ponieważ wśród tłumów można spotkać kogoś znajomego i przez moment z nim porozmawiać.

Lubię okres świąteczny i same święta obchodzone na cześć narodzin Jezusa. Na własnej skórze przekonałem się o tym, że Jezus jest moim przyjacielem. Ten rok nie był dla mnie łatwym rokiem. Wszystkie trudności przezwyciężałem z moim najlepszym przyjacielem Jezusem Chrystusem i Najświętszą Marią Panną, do których zwracałem się w potrzebie każdego dnia i czułem ich obecność i opiekę oraz to, że mnie prowadzą przez tę niełatwą drogę ziemską. Nie ma na ziemi łatwych dróg.

Dla Jezusa nie było miejsca w gospodzie. Musiał narodzić się w stajence wśród bydląt. Był prześladowany przez faryzeuszy i uczonych w piśmie. Jezus zgodził się na śmierć, by zbawić każdego człowieka.

Człowiek może przyjąć Jezusa do swego serca oraz radować się z Jego narodzin. To jest czas radosny, który przeżywa się przy świątecznym stole w gronie rodziny.

Życzę Państwu radości w sercu z narodzenia Jezusa Chrystusa, przeżywanej w atmosferze spokoju i ciepła rodzinnego.

Tomasz Skoneczny

Strefa NW

Register

User Registration
or Anuluj