Marianna, córka dziedzica

Marianna, córka dziedzica

"To przepiękna, pełna ciepła i miłości niepretensjonalna opowieść o ziemi skierniewickiej i ludziach stąd.

Czytanie tej książki wzrusza, uczy i zaskakuje.
Do przeczytania! Koniecznie!"
Hanna Woźniak z Kamieńczyka
 

             „ Wszystko zaczęło się w ponury, listopadowy dzień, kiedy dziedzic Kazimierz Bilski swoim nieodpowiedzialnym wybrykiem sprawił, że Marianna – córka chłopki, Józefowej -została poczęta.”

Tak przewrotnie kończy się powieść Wiesławy Maciejak pt: „..a życie się toczy…” Powieść osadzona w realiach Skierniewic i okolic, począwszy od końca XIX wieku, skończywszy na końcu lat 60-tych XX wieku.

            Skąd pomysł na taką powieść? Opowiada autorka - Wiesława Maciejak: „W czasach, gdy byłam dzieckiem, nie było telewizji, a radio było prawdziwym rarytasem, niedostępnym dla większości ludzi. Schodzili się więc i opowiadali swoje i nieswoje  losy, czasem czytali książki. Do moich dziecięcych uszu i chłonnego umysłu docierały różne "gadki", a  że pamięć miałam wówczas świetną, zapadało w niej wszystko co uszy usłyszały.

Wymyśliłam więc tytuł, ogólny zarys powieści i... zaczęłam. Pisało mi sie dobrze, szybko.  Obrazy stawały przed oczyma, a palce stukały w klawiaturę bez odpoczynku. Losy Marianny toczyły się, toczyły, przybywało spraw, postaci, książka zaczęła żyć swoim życiem. Bywały chwile, kiedy wydawało mi się, że  niektóre wątki zaczynają się i płyną bez mojej ingerencji,  że jestem tylko  częścią piszącej  maszynerii. Jako miejsce akcji obrałam moje miasto, bo przecież znam je najlepiej i bardzo mnie korciło, by przybliżyć jego dawny wygląd. włączyłam także do książki Czaplinek, Warszawę, bo potrzebne to było do toczącej sie akcji.”

            Zaciekawiona pytam czy Marianna istniała naprawdę? Pani Wiesława odpowiada: „W powieści żadna z postaci nie jest prawdziwa, aczkolwiek w wielu skupiają się prawdziwe przeżycia znanych mi osobiście lub z opowiadań osób. Starałam się, by wymyślone przeze mnie sceny wyglądały autentycznie. Nazwy ulic w Skierniewicach są prawdziwe, jednak starałam się, by czytelnik nie mógł ustalić, w którym  podwórku mieszkała Marianna.”

            „Trudno było Mani przyzwyczaić się do życia w Skierniewicach. Miasteczko było niewielkie. Ot, rynek, kilka odchodzących od niego ulic zabudowanych drewnianymi domami, kościół, cerkiew, bóżnica i parę okazalszych budynków. Dużo było drewnianych ruder, w których gnieździła się polska i żydowska biedota. Na ulicach panował spory ruch, ludzie wciąż kręcili się, jakby nie mieli nic do roboty.”

            Pani Wiesława pisała także pamiętniki na kolejne konkursy pn. Pamiętnik Seniora ogłaszane przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie Seniora w Bydgoszczy. Zdobyła tam osiem nagród na dziewięć wysłanych prac. W lokalnych mediach zamieszczała swoje wspomnienia. Aż wreszcie w 2004 r. wydała je w książce pt: „Tak było w Skierniewicach”. Fascynujące wspomnienia Wiesławy Maciejak można także przeczytać na portalu www.skierniewice24.pl.

            A co dalej z powieściową Marianną? Wraz z książką kończy się życie Marianny, ale żyją jej dzieci i wnuki. „Moja wyobraźnia ma pole do popisu – mówi pani Wiesława - myślę, że zaczęta przeze mnie, dzięki niej, druga część książki pod tytułem „Teresa” zostanie napisana. Bardzo bym tego chciała.”

Aneta Kapelusz