A+ A A-

Moja przygoda z turystyką

Oceń ten artykuł
(3 głosów)
Czarny Staw pod Rysami, 1992 r. Czarny Staw pod Rysami, 1992 r.

Konieczność oraz chęć spędzania wolnego czasu poprzez czynny wypoczynek zostaje zakorzenione w świadomości człowieka już od najmłodszych lat. Wycieczki z rodzicami, czy potem wycieczki organizowane przez organizacje społeczne w miejsca, gdzie widoki wprawiają nas w zachwyt i dają możliwość nabywania umiejętności niezbędnych w życiu turystycznym. To nierozerwalny element początków kształtowania potrzeb poznawczych. Turystyka wydaje się być przejawem stylu życia człowieka związanego z określonym systemem wartości i zajmuje niezwykle ważną pozycję w moim życiu.

Już jako kilkuletniej dziewczynce wpajano zasady aktywnego wypoczynku. Aby wypełnić czas mnie, jak i mojemu rodzeństwu, rodzice starali się „zaszczepić” w nas turystycznego bakcyla. I udało się! Z racji aktywnego zawodu Taty często przebywaliśmy na terenach leśnych, gdzie mogliśmy wymyślać nieskończoną ilość zabaw i łamigłówek. Takie doświadczenie było niezwykle fascynujące dla kilkulatków, którzy poprzez zabawę i chęć przeżycia przygody mogli rozładować codzienny pokład drzemiącej energii. Gdy nauczyłam się jeździć na rowerze otworzyła mi się droga na możliwość poznania bardziej rozległego terenu, miejsc tajemniczych, opuszczonych, z historią. Nawet obecnie nieznaczące miejsca czy przedmioty były dla mnie czymś nadzwyczajnym, dającym wiele radości i chęci poznania więcej. Ruiny budynków, stare młyny, opuszczony wóz strażacki nad rzeką Łupią - to tylko cząstka tego, co mogliśmy poznać, jednocześnie wykorzystując je do swoich zabaw. Jako przedszkolaki mieliśmy w 100% wypełniony czas. W okresie wakacyjnym rodzice zabierali nas w polskie góry – do Poronina pod Zakopanem. Niewielka mieścinka posiadająca swoją historię i góralską tradycję. Jednak aby przygotować nas do górskich wędrówek, przed wyjazdem, rodzice zabierali nas na tereny, gdzie kiedyś znajdowały się górki usypane z ziemi stanowiące teren pod budowę budynków oraz na tzw. strzelnicę znajdującą się nieopodal wejścia do lasu od strony osiedla Widok. Te pozorem niewielkie górki a nawet góreczki były niewielką próbką tego co czekało nas w prawdziwych górach. Do „treningów” podchodziliśmy poważnie i często powtarzaliśmy różne próby wejść i zejść zarówno tym łagodnym stokiem jak i tym stromym, przedzierając się przez zarośla. Na terenach nizinnych były to chyba jedyne możliwości umożliwiające przedstawienie warunków górskich. Rok rocznie wyjeżdżając w tereny górskie przemierzyłam przez wiele dolin oraz zdobyłam wiele szczytów. Pamiątką z odwiedzanych schronisk jest notes z pieczątkami, który do dziś stanowi dla mnie wartość sentymentalną. Jako 5 – latka samodzielnie weszłam i zdobyłam Giewont. Swym krokiem starałam się dorównać rodzicom wędrując od kamienia do kamienia. Było to dla mnie niesamowite przeżycie. W czasie postojów na posiłek lubiłam szukać wśród leśnej zieleni czterolistnych koniczynek. Wiele prób poszukiwań okazywało się bezskuteczne, lecz podczas jednej wyprawy udało mi się ją znaleźć w nietypowy sposób, tak jakbym wiedziała, że ona tam się znajduje. Wędrując poznawałam zwyczaje jakie panują wśród turystów. Najbardziej fascynowały mnie wycieczki po szlakach, na których znajdowały się odcinki z łańcuchami i klamrami. Ze względu na wąskie odcinki dawały mi one możliwość polegania na zdobytych dotychczas umiejętnościach. W schroniskach z podziwem patrzyłam na doświadczonych turystów posiadających niezbędny sprzęt do wysokogórskich wypraw. Z biegiem czasu wydłużała się lista zdobywanych przeze mnie szczytów. Po przejściu wielu kilometrów po polskich Tatrach wyruszyliśmy na stronę słowacką. Podążając słowackimi szlakami wspinałam się na przełęcze, na których widok zapiera dech w piersiach. Z góry można było podziwiać przepiękne panoramy dolin i stawów znajdujących się wśród grani. To ze strony słowackiej zdobyłam Rysy mając na uwadze fakt, iż jest to ta łatwiejsza, bardziej łagodna strona podejścia na szczyt. Wędrując kolorowo obsypanymi dolinami mieniących się w górskim słońcu, wśród kosówek chroniących przed wiatrem, głazów i kamieni w wyższych partiach, przemierzałam kolejne szlaki. Każdego roku wracając z wakacji miałam uczucie naładowania oraz zdobycia coraz to nowych doświadczeń. 
Kolejną moją przygodę z turystyką zaczęłam, gdy w szkole podstawowej włączyłam się do działalności harcerskiej. Uczestnictwo w różnego rodzaju rajdach, zlotach, obozach, utwierdziło mnie w przekonaniu, że turystyka to moje życie, to jest to co chciałabym robić w przyszłości. Rozwijając swoje umiejętności z zakresu turystyki kwalifikowanej często byłam kadrą przy organizowaniu zbiórek terenowych jak i rajdów. Posiadając swój zastęp w jednej z drużyn motywowało mnie do dalszych działań. Harcerstwo nauczyło mnie odpowiedzialności za innych, pomysłowości w przypadku organizacji imprez, umiejętności topografii, a przede wszystkim pozwalało mi rozwijać się w dobrym kierunku. Biorąc udział w kursach przekazano mi teoretyczną i praktyczną wiedzę na temat turystyki i sztuki przetrwania. Mój udział w wielu rajdach pieszych, często wędrówek z miejsca na miejsca mając na plecach pełny plecak, były sprawdzeniem wytrzymałości fizycznych oraz psychicznych. Każda taka kilku kilometrowa wyprawa była wyzwaniem, które zawsze podejmowałam. Oczywiście bywały momenty zwątpienia, lecz silna wola oraz chęć dotarcia do końca i osiągnięcia postawionych przez siebie celów były dla mnie motywatorem do dalszej ciężkiej ale przyjemnej pracy.
Podążając tropem turystyki po maturze postanowiłam pójść na studia o kierunku turystyka i rekreacja. Wiadomo jak to na studiach bywa, część przedmiotów nie jest związana z zakresem zainteresowań. Jednak otworzyło mi to drzwi na poznanie całkiem nowych spojrzeń na turystykę. Poprzez dwustopniowy typ studiów miałam okazję rozszerzyć swoją wiedzę z zakresu turystyki kwalifikowanej, jak również krajoznawstwa, marketingu turystycznego, hotelarstwa i wielu innych. 
W międzyczasie rozwijałam swoje zainteresowanie turystyką kajakową. Bliskość rzeki Rawki dała im początek. Przeszkody w postaci powalonych drzew, liczne meandry, częste przenoski – to elementy, bez których kajakarstwo nie miałoby dla mnie większego znaczenia. Inną okazją spędzenia chwil w kajaku był tygodniowy obóz organizowany przez uczelnię na studiach licencjackich. Cały pobyt był dobrze zorganizowany pod względem programowym, gdzie opiekunowie przetestowali nas studentów pod względem topografii, ekologii, turystyki rowerowej, kajakowej, gier terenowych jak i organizacji czasu wolnego. Każdy uczestnik obozu mógł wykazać się posiadaną wiedzą turystyczną. W tym przypadku bardzo przydała mi się wiedza, którą otrzymałam w harcerstwie. Umiejętność współpracy w grupie stanowiła tu kluczową sprawę. 
W czasie trwania studiów pierwszego stopnia otrzymałam także okazję zaprezentowania swojej pracy licencjackiej zgodnie z tematyką moich zainteresować, a mianowicie turystyki kwalifikowanej. Doskonały projekt posteru wykonany przez genialnego grafika pozwolił mi na przejrzyste przedstawienie elementów badanych przeze mnie oraz na zajęcie pierwszego miejsca na konkursie posterów prac licencjackich. Podczas pisania pracy magisterskiej również opierałam się na tej tematyce. Ogromną szansę podarował mi mój promotor, który dał mi możliwość przedstawienia swoich poglądów i wspólnego napisania artykułu badawczego do czasopisma turystycznego. Otworzyło mi to kolejną szansę rozwoju, a mianowicie „lekkiego pióra”. Cały czas krążąc w tematyce turystycznej staram się przedstawić w postaci artykułów to, co uważam za najlepsze, najbardziej przyciągające. Zdobycie umiejętności opracowywania strategii turystycznych poszerzyło mój zakres zainteresowań dotyczących popularyzowania i promocji turystyki w miastach oraz możliwości, jakie mogą być w nich wykorzystane.
Moja przygoda z turystyką nie dobiegła końca. Stale poszerzam krąg zainteresowań ucząc się nowych rzeczy, podejmując nowe przygody i wyzwania. Niewątpliwie dalszą szansę rozwoju dałaby mi możliwość podjęcia pracy w zawodzie. Mam nadzieję, że moja przygoda sprawi, że i Ty zainteresujesz się szeroko pojętą turystyką i być może zaprezentujesz mi swoją turystyczną przygodę.

Copyright © 2007 - 2017  ESTET

Register

User Registration
or Anuluj