Nasza zapomniana miss

Oceń ten artykuł
(6 głosów)

Czy ktoś jeszcze pamięta elegancką starsza panią w koronkowych rękawiczkach, która spacerowała w z małym pieskiem po ulicy Lelewela w Skierniewicach w latach 80-tych? W kamienicy pod nr Lelewela 19 mieszkała dawna miss Polski Halina Dunin-Łabędzka primo voto hrabina Rzewuska secundo voto pani Wojciechowa Stpiczyńska.

 

Miss Polski dwutygodnika „Pani” z 1925r. Halinę Dunin-Łabędzką łączy z narzeczoną Fryderyka Chopina Konstancja Gładkowską to, że obie damy ostatnie lata życia spędziły w Skierniewicach.

Dwutygodnik „Pani" w latach 1922-25 był wytwornym czasopismem dla kobiet. Na okładce jednego z numerów "Pani" z 1924 r. pojawiło się hasło: "Sporty - konkurs piękności". Przez następne miesiące redakcja dostała wiele zdjęć urodziwych kobiet. Fotografie były publikowane w gazecie i oceniane przez jury. W jury zasiedli artyści związani z czasopismem. Wstępnego wyboru dokonywano zaocznie na podstawie fotografii. Zgodnie z regulaminem panie nadsyłały po trzy zdjęcia w różnych pozach. Makijaż nie był dozwolony.
Niestety, żadna z pięknych pań nie przypadła jury do gustu. Finał konkursu stanął pod znakiem zapytania. Wówczas, jak wspomina rysownik Jerzy Szwajcer Jotes stało się „to coś”!: „Oglądaliśmy kilkaset fotografii, dyskutując z ożywieniem. Rozbieżność zdań była jednak tak znaczna, iż zdawało się, że sędziowie rozejdą się, nic nie uradziwszy. Wreszcie pod koniec zebrania jeden z członków jury artysta rzeźbiarz Stanisław Jackowski wyjął z portfela jakąś fotografię. Obejrzeli ją wszyscy członkowie jury i stał się cud. Wszyscy zgodnym chórem orzekli, że niewiasta przedstawiona na owej fotografii zasługuje na pierwszą nagrodę. Była nią Halina Dunin-Łabędzka."

Tyle, że piękna panienka była nieletnia. Miała lat 17 i nie składała żadnego zgłoszenia do konkursu. „Uprosiliśmy Jackowskiego, by uzyskał jej akces, ewentualnie też zgodę rodziców" - wspominał Jotes. Tak też się stało i redakcja „Pani" ogłosiła urodziwą Halinę najpiękniejszą Polką 1925roku.

Jak pokazują fotografie, Halina Dunin-Łabędzka była prawdziwą pięknością. Nasza miss stała się natchnieniem dla artystów. Portretowali ją malarze i rzeźbiarze. Z Igo Symem wystąpiła w filmie sensacyjnym "Wampiry Warszawy". Jeszcze w tym samym roku zagrała we Francji w filmie Rosjanina Siergieja Nadieżdina "Naples au baiser de feu". W roku 1927 r. Łabędzka pokazała się w melodramacie "Bunt krwi i żelaza" w reżyserii Leona Trystana. Tu powierzono jej główną rolę kobiecą, a na plakatach rozwieszonych po całej Warszawie można ją było oglądać w towarzystwie aktora Włodzimierza Ordyńskiego. Wreszcie pojawiła się na ekranie we francuskim filmie "La tourne de Faribole" (reż. Manchez).

Halina Dunin-Łabędzka wygrała także konkurs piękności filmowych niemieckiego magazynu „Der Spiegel”. Portret naszej miss był wykorzystywany w reklamie angielskiej firmy tytoniowej Nicolas Sarony and Co.

I tu kończy się ekranowa kariera pięknej Haliny. Po poślubieniu hrabiego Rzewuskiego zaprzestała działalności artystycznej, gdyż mąż sobie tego nie życzył. W dzisiejszych czasach sytuacja nie do wyobrażenia. Drugi raz wyszła za mąż za Wojciecha Stpiczyńskiego, redaktora naczelnego „Głosu Prawdy”. Był on twórcą określenia „sanacja”. Przed wybuchem II wojny światowej Halina owdowiała. Pozostała z córką. Po wojnie zajmowała się księgowością, wychowywała wnuka. Po śmierci rodziców, którzy mieszkali w Skierniewicach, zamieszkała w ich mieszkaniu przy ul. Lelewela 19. Pracowała jako kasjerka w dawnej aptece w Rynku (obecnie pizzeria). Zmarła w 1985r. mając 80 lat.

Aneta Kapelusz

Fot. archiwum

Register

User Registration
or Anuluj