| Moździerze Andrzeja Kostusiaka |
| 16.02.2010. | |
|
"Zapomniane pieśni moździerzy"
Pod tak wdzięcznym tytułem została zorganizowana wystawa moździerzy z prywatnej kolekcji Andrzeja Kostusiaka - członka Skierniewickiego Stowarzyszenia Kolekcjonerów. Wernisaż wystawy odbył się 15. lutego w siedzibie pierwszej łódzkiej apteki,w zabytkowej kamienicy obecnie mieszczącej Muzeum Farmacji w Łodzi przy Pl. Wolności 2
Na wystawie zgromadzono wiele rzadkich okazów moździerzy, zarówno małych jak i ogromnych, z różnych epok i różnych typów.Zobaczyć tu można moździerze wykonane z kamienia, marmuru,drewna, serpentynitu, porcelany, mosiądzu, brązu i żeliwa. Zbiory pochodzą z różnych stron świata. Na uwagę zasługują eksponaty z Afryki, Indii czy Turcji. Każdy pokazany na wystawie moździerzjest niepowtarzalny, ma swoją tajemnicę i historię, którą często można odczytać z sygnatur.Dawniej moździerze miały szerokie zastosowanie w alchemii, aptekarstwie, w gospodarstwie domowym, rolnictwie czy w przemyśle np. w browarnictwie. Były to przedmioty niezbędne, zarówno w czasie pokoju, np. do rozcierania tabaki jak i podczas wojny, np. do przygotowania prochu lub medykamentów w wojskowych lazaretach. Era świetności moździerzy dawno minęła, ale przetrwało ich piękno.Dzięki pasji Andrzeja Kostusiaka piękno możdzierzy barokowych,romańskich czy typu węgierskiego możemy do końca maja oglądać w Muzeum Farmacji moździerze romańskie, barokowe czy typu węgierskiego.A oto piosenka aptecznego moździerza: Dżwięczałem, śpiewałem w komnacie na ławie, Gdy mędrzec, alchemik uderzał w me wnętrze: I ból czułem tłuczka i łoskot słyszałem, Zapachem ziół słodkich wzbierało me serce.Nie śpiewam, nie dzwonię, jak dawniej bywało, Gdy dłoń alchemika wzbudzała me dżwięki: Trwam niemy i martwy, jak lutnia zerwana, Wsród zmian, które niosą mijające wieki. Opr. Małgorzata Lipska-Szpunar
Grupa skierniewickich kolekcjonerów z Andrzejem Kostusiakiem
FotoRelację >>>ZOBACZ
|
| « poprzedni artykuł |
|---|



