Skierniewice24.pl << portal miasta nam bliskiego
START arrow START arrow Zapomniany literat spod Skierniewic  
07.09.2010.
START
SKIERNIEWICE
Kalejdoskop
Nasze tematy
Scena kultury
FotoRelacje
Historyczne
Obiekty z historią
Opowieści prawdziwe
Dawno temu
Pocztówki
Skierniewiczanie
Bractwo Piwne
Kolekcjonerzy
LEKSYKON
Wizyty na stronie
Dzisiaj11
Wszystkie38394
Gościmy
Odwiedza nas 19 gości
Advertisement
Zapomniany literat spod Skierniewic
05.11.2009.

 Image

   „Człowiek czuje się herosem, do którego niewiniątka same przychodzą pod nóż” – mawiał Konstanty Marian Górski o swojej pracy krytyka literackiego. Ale tak naprawdę ten pisarz, poeta, dziennikarz, recenzent teatralny i historyk literatury był człowiekiem bardzo wrażliwym, którego otaczała modna wówczas aura „zmarnowanego talentu.”

 

Wówczas – czyli w drugiej połowie XIX wieku, bowiem Konstanty Marian Górski urodził się w 1862 roku w Woli Pękoszewskiej niedaleko Skierniewic. Pochodził z zacnej rodziny ziemiańskiej, o tradycjach patriotycznych i konserwatywnych. Ukończył gimnazjum w Krakowie, tam też studiował prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim, a następnie historię literatury i sztuki na Uniwersytecie Berlińskim w Niemczech. Gdy po studiach wrócił do Woli Pękoszewskiej stwierdził, że życie na wsi nie jest jego przeznaczeniem. Nie pasjonowały go zajęcia gospodarskie i spokojna, ziemiańska egzystencja. Wrócił do Krakowa, gdzie spędził resztę swojego życia. Na dobre zajął się pisarstwem w różnych jego postaciach.

Najwcześniej dał się poznać jako zręczny historyk literatury. „Studia nad bajkami Krasickiego” i „Bajka o lwim dziale w rozwoju historycznym” zjednały mu uznanie w Niemczech i we Francji. Ta druga rozprawa, pisana po niemiecku, była też jego pracą doktorską. Zafascynowany przeszłością tworzył monografię Franciszka Karpińskiego – poety epoki Oświecenia i pracę o królu Janie Sobieskim: „Jan III w poezji polskiej XVII wieku”., w której starał się zbliżyć nawet formę własnej wypowiedzi do konwencji epoki.

Górski jest autorem jednego tomu poezji „Wierszem”, w którym opisuje miłość, gorycz, smutek oraz ujęty obrazowo świat przyrody i sztuki. Jego liryki refleksyjno-opisowe czerpały natchnienie głównie z kultury grecko-rzymskiej, w której Górski był rozkochany. Oto fragment jednego z nich:

Mówisz, że taka jest gwiazda, co leci/ Poprzez wszechświaty od setek stuleci.../ Zrównoważone po przestworach słońca/ Jej nie wstrzymają./ Ona mknie bez końca,/ Poza granice, które światom kreśli/ Astronom myślą.(...)”

Ówcześni krytycy nie doceniali poezji Górskiego. Była o na dla nich zbyt spokojna i bezosobowa. Co prawda wyznaczyli mu w młodopolskiej literaturze miejsce „szacowne, ale poślednie i nieznaczące.” Wyrażali się o nim z ironią, nazywając go Kociogórskim: „Taki jak Kociogórski, pochodzący z zapadłej wsi pod Skierniewicami, niewiele dobrego może wnieść do literatury. Ot, można go z poufałością poklepać po ramieniu i to wszystko.”

Takie opinie na pewno krzywdziły dla pisarza, chociaż sam przyznawał, że pisanie czasem przychodzi mu z bólem. Było to spowodowane niewiarą we własne możliwości twórcze. Prawdopodobnie przez większą część swojego życia autor cierpiał na depresję. Będąc autorem analitycznego studium o „Bez dogmatu” swojego przyjaciela Henryka Sienkiewicza pisał, że podobnie jak bohater książki jest „arystokratą nerwów” dotkniętym zaraźliwą chorobą wieku – „newrozą”.

Konstanty Górski pseudonim „Spectator” był nie tylko pisarzem, lecz parał się także bibliotekarstwem, malarstwem i dziennikarstwem. W 1882 roku Jan Matejko powołał go jako docenta do Szkoły Sztuk Pięknych na katedrę malarstwa i stylów w sztuce. W latach 1891-99 był kierownikiem Stacji Naukowej i Biblioteki Polskiej w Paryżu. Jako dziennikarz redagował stały dział literacki „Czasu” i „Przeglądu Polskiego”. Pisywał wiele w „Słowie”, „Bibliotece Warszawskiej” i innych czasopismach.

Gdy zmarł, mając zaledwie 47 lat, wiele ludzi m.in. Lucjan Rydel szczerze go żałowało. Był do końca wzorem uczynności i dobroci. Przyjaciele wspominali, że tuż przed śmiercią, niemal dogorywając, wstał z łóżka, aby pomóc pewnemu młodemu malarzowi i namówić Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych do wywieszenia jego obrazu na wystawie. W środowisku artystycznym Krakowa cieszył się Górski swoistą popularnością jako wrażliwy przyjaciel pisarzy i malarzy, a jednocześnie człowiek „dobrego towarzystwa”, arystokracji krakowskiej, do której wstęp, oprócz zalet osobistych, zapewniały mu pochodzenie i niezależność finansowa.

Czy rzeczywiście był on owym „zmarnowanym talentem”? W swojej twórczości podejmował ten motyw kilkakrotnie. W jednym z wierszy pisał: „Wstyd mi, że z serca ciekła krew/ A teraz nie czuć w pieśni/ Czemuż, gdy blady miał być śpiew/ Cierpiałem najboleśniej.”


Aneta Kapelusz


Fot. archiwum


 

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

statystyka

Webdesign by Webmedie.dk Webdesign by Webmedie.dk