A+ A A-

ROBIĘ TO CO LUBIĘ wywiad z Małgorzatą Stellą

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
fot. TVSkierniewice.pl fot. TVSkierniewice.pl

Małgorzata Stela robi to co lubi, a robi wiele dobrego. Od 4 lat realizuje się jako instruktor nordic walking. Od dziecka nieobce jest jej środowisko osób niepełnosprawnych. Jako mała dziewczynka z dziadkami i niepełnosprawnym wujkiem zaczęła przychodzić do Przykościelnej Wspólnoty Dzieci i Osób Niepełnosprawnych „Węzeł”, a teraz jest jej animatorem.

Ukończyła turystykę i rekreację ze specjalnością hotelarstwo i gastronomia na WSHGiT w Warszawie. Obecnie studiuje pedagogikę w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Skierniewicach. Jak sama mówi: – Pedagogika to było takie moje największe marzenie od zawsze. Wiedziałam, że prędzej czy później nastąpi moment, że będę studiować na tym kierunku. Wspólnie z Maćkiem Lipińskim i Małgorzatą Kamińską oraz dziećmi z domu dziecka w Strobowie przygotowała spektakle teatralne pt. „Bajkowe Show” i „Eko Bajania”. Twierdzi, że jeśli żyje się zgodnie z regułą, by nie krzywdzić innych, to marzenia realizują się same.

W 2013 r. Małgorzata Stela za wykonanie wiersza Jacka Dehnela „Szczęście” otrzymała wyróżnienie w Ogólnopolskim Konkursie Perfor- mowania Poezji Tego Tysiąclecia „Złodzieje wierszy” zorganizowanym przez Fundację Teatr Realistyczny w Skierniewicach.

Tomasz Skoneczny: Można by powiedzieć, że wychowałaś się wśród osób niepełnosprawnych. Od dziecka przychodziłaś razem z dziadkami i wujkiem, który jest osobą niepełnospra- wną na spotkania wspólnoty „Węzeł”, a obecnie angażujesz się w niej jako animator. Czym dla ciebie jest ta wspólnota?

Małgorzata Stela: Bycie w tej wspólnocie jest dla mnie czymś naturalnym. Moi dziadkowie zabierali mnie na spotkania „Węzła”, gdy byłam jeszcze bardzo mała – miałam chyba dwa lata. Wszystko było takie oczywiste: to że są osoby niepełnosprawne, że w niedzielę pojedziemy do kościoła, że trzeba pomagać. Rosłam z tą grupą. Nigdy nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo drogocenna jest ta naturalność bycia i rozumienia niepełnosprawnych – chyba nigdy się też nad tą naturalnością nie zastanawiałam. Dopiero na studiach odkryłam, że te tematy nie dla wszystkich są takie łatwe. Ty nawet nie wiesz jakie ich życie jest ubogie!

Znasz środowisko osób niepełnosprawnych i ich problemy. Co byś chciała zrobić dla dobra osób niepełnosprawnych i ich lepszego funkcjonowania w społeczeństwie?

Mam wrażenie, że w naszym kraju dużo się zmienia jeżeli chodzi o środowisko osób niepełnosprawnych. Wiele musimy jeszcze osiągnąć, choć i tak zrobiliśmy duży krok. Mentalność ludzi i samo podejście do tematyki związanej z niepełnosprawnością uległo ogromnej zmianie. Jeszcze kilkanaście lat temu był to temat tabu. Myślę, że dużą rolę odgrywają tu programy unijne, media i to, że możemy obserwować inne kraje. Wierzę, że już niebawem nasza świadomość społeczna osiągnie taki poziom, jak chociażby w Anglii czy Irlandii, gdzie niepełnosprawność nie jest traktowana jak coś nadzwyczajnego. Podoba mi się to. Tam wszystko jest takie oczywiste: nie ma sztucznego dystansu do niepełnosprawności, czy nienaturalnego współczucia. Bardzo denerwuje mnie, że wysiłek osób niepełnosprawnych jest tak powszechnie niedoceniany i pomijany, a przecież osoby z różnymi dysfunkcjami muszą dać z siebie dużo więcej, by osiągnąć swój cel. Gdybym mogła coś zmienić, poszłabym śladem Anny Dymnej i tworzyła więcej „Dolin Słońca”, bo za dużo jest osób pozostawionych samym sobie. Ale równocześnie wzięłabym pod lupę wiele organizacji, które działają rzekomo na rzecz osób niepełnosprawnych. Niestety wiele z nich mimo pięknych statutów skupia się wyłącznie na zaspokojeniu potrzeb finansowych dyrektorów, ich synów, córek i zatrudnionych w tych organizacjach członków rodziny. Oczywiście ze szkodą dla docelowych odbiorców.

Obecnie prowadzisz zajęcia nordic walking nad zalewem „Zadębie”. Czy w tej grupie są osoby niepełnosprawne? Czy podjęłabyś się przeprowadzenia takich zajęć z osobami z niepełnosprawnością intelektualną?

Prowadzona przeze mnie grupa jest grupą otwartą. Na zajęcia przychodzą osoby w różnym wieku, z różnymi problemami zdrowotnymi, o różnej sprawności fizycznej, także uczestnicy WTZ. W grupie miałam osoby z niepełnosprawnością intelektualną, które doskonale radziły sobie na zajęciach. Myślę, że dałabym sobie radę z przeprowadzeniem zajęć nordic walking dla grupy osób z niepełnosprawnością intelektualną. Grupa musiałaby być odpowiednio mniejsza, tak abym każdemu z uczestników mogła poświęcić odpowiednią ilość czasu. Na zajęciach każdy porusza się swoim tempem, a ćwiczenia dostosowane są do sprawności grupy. Nordic walking można podzielić na trzy etapy: zdrowotny, fitness i sportowy. Różnią się one intensywnością treningu, jednak podstawowym założeniem jest to, by ruch sprawiał nam przyjemność. W etapie zdrowotnym skupiamy się na poprawie kondycji, dotlenieniu organizmu, a także rozluźnieniu napięć w partiach barkowo-szyjnych.

Od zeszłego roku w każdą niedzielę spotykacie się nad zalewem „Zadębie”, żeby ruszyć w drogę. Czy każdy może dołączyć do was? Czy są jakieś przeciwwskazania do uprawiania nordic walking?

Te nasze zajęcia to taka wspaniała inicjatywa skierniewickiej Nawy – OSIR. Zajęcia są bezpłatne, a ich celem jest nauka poprawnego chodzenia z kijami. Grupa jest otwarta, oprócz stałych sympatyków chodzenia z kijami, co tydzień pojawia się ktoś nowy i zostaje z nami! Bywają dni, że na trening przychodzi przeszło trzydzieści osób. Każdy idzie swoim tempem. Nie ma problemu, żeby do nas dołączyć. Nordic walking to forma aktywności dla każdego. Mogą ją uprawiać zarówno młodsi, jak i starsi. W razie wątpliwości, czy aktywność tę można uprawiać, zawsze warto skonsultować się z lekarzem, jednak dużych przeciwwskazań nie ma. Są to raczej skrajne przypadki, które dotyczą osób z problemami ortopedycznymi, cierpiących na ostre przypadki chorób przewlekłych czy osób, które mają zalecone ograniczone poruszanie się.

Od 4 lat jesteś instruktorem nordic walking. Co spowodowało, że zdecydowałaś się na zrobienie kursu instruktora nordic walking? Czy będziesz to wiązać z przyszłością zawodową?

W czasie studiów dość aktywnie działałam w samorządzie studenckim. W tym czasie nasza pani rektor fascynowała się nordic walking. Oczywiście, jak wielu niedowiarków uważałam, że takie kije nic nie dają i nie ma sensu zagłębiać się w tę tematykę. Nie wiedzieć czemu pani rektor za punkt honoru wyznaczyła sobie, by zmienić moje nastawienie do nordyckiego marszu. I udało jej się. Kilka wspólnych spacerów spowodowało, że postanowiłam zrobić szkolenie instruktorskie. I oto jestem. W przyszłości na pewno będę chodzić z kijami, ale czy zawodowo? Zobaczymy!

Czym, oprócz specjalnych kijków, taki marsz różni się od zwykłego chodzenia?

Prawidłowy marsz opiera się na technice wymuszonej przez kije. Mając odpowiednio dobrane kije wymuszamy prostą sylwetkę, a napinając poszczególne partie mięśni aktywujemy ich aż ok. 90%. W technice tej stopy stawiamy od pięty, mamy lekko ugięte kolana, wprowadzamy rotację obręczy barkowej. To wszystko brzmi strasznie groźnie, dlatego w tym miejscu powinnam po prostu zaprosić Czytelników, którzy dotrwali do tego momentu, do wspólnego marszu aby na „własnej skórze” poczuli różnicę w chodzeniu.

Marsz można uprawiać niezależnie od pogody, pory roku, miejsca zamieszkania czy terenu. Jakie korzyści można czerpać z uprawiania tego sportu?

Nordic walking to zalety same w sobie. Uprawiać go możemy zawsze, wystarczy założyć odpowiedni strój i nie pozwolić sobie na lenistwo. Chodzić możemy zarówno indywidualnie, jak i w grupie. Grupy treningowe wpływają na odbudowę i poprawę kontaktów społecznych. Ćwicząc zwiększamy swoją koordynację, siłę, wydajność, polepszamy system krążenia, a regularne treningi nie pozostają obojętne dla naszej wagi czy tkanki tłuszczowej. Każdy człowiek ma różne fazy regeneracji, dlatego w zależności od wieku, stanu czy też ogólnej aktywności sportowej powinno się stosować indywidualny program treningowy.

Przed rozpoczęciem marszu prowadzisz krótką rozgrzewkę. Ile czasu powinna ona trwać? Czy trzeba ją robić?

Rozgrzewka ma na celu przygotowanie organizmu do wysiłku, rozgrzanie mięśni i uelastycznienie ich. Składa się ona z serii prostych ćwiczeń, których celem jest ochrona przed kontuzją i zwiększenie wydolności. Trwa 10-15 minut, a ćwiczenia są bardzo łatwe do zapamiętania.

W 2012 r. poseł Dorota Rutkowska zorganizowała I Ogólnopolski Marsz Seniora. Co sądzisz o takiej akcji w Skierniewicach?

Uważam, że jest to wspaniała inicjatywa motywująca do aktywności. W 2013 roku prowadziłam Marsz Seniora zorganizowany przez panią poseł. Do akcji włączyło się wiele osób, które miały różne ciekawe pomysły. To spotkanie było dla mnie bardzo inspirujące. Do tej pory na spotkania nad Zalewem przychodzą uczestnicy, których poznałam właśnie podczas tego marszu.

Po ukończeniu kierunku turystyka i rekreacja ze specjalnością hotelarstwo i gastronomia na WSHGiT w Warszawie rozpoczęłaś studia pedagogiczne w PWSZ w Skierniewicach. Dlaczego zdecydowałaś się jeszcze na pedagogikę? Czy już wiesz, gdzie chciałabyś po studiach pracować?

Pedagogika to było takie moje największe marzenie od zawsze. Wiedziałam, że prędzej czy później nastąpi moment, że podejmę się studiów na tym kierunku. To była kwestia czasu. W przyszłości chciałabym połączyć wiedzę zdobytą na warszawskiej uczelni z wiedzą pedagogiczną, by rozwijać zainteresowania i aktywizować osoby niepełnosprawne. Nie powiem co to będzie, ale mam plan. I wiem, że kiedyś go zrealizuję.

W ubiegłym roku przygotowałaś wspólnie z_dziećmi z domu dziecka w Strobowie spektakle teatralne pt. „Bajkowe Show” i „Eko Bajania”, które zostały pokazane w skierniewickim kinoteatrze Polonez. Od czego wszystko się zaczęło? Co cię skłoniło to podjęcia takiego wyzwania?

W minionym roku powstało „Bajkowe Show” – wydarzenie, które stworzyliśmy we trójkę – wraz z Maćkiem Lipińskim i Małgorzatą Kamińską. Akcja była imprezą towarzyszącą Festiwalowi Nauki, organizowanemu przez naszą uczelnię. Na scenie wystąpiła prawie trzydziestka dzieciaków. Była wspaniała oprawa muzyczna. Sami zrobiliśmy dekorację. Panie Wiesia i Mirka – opiekunki dzieciaków pomogły przygotować kostiumy i próby. To był niesamowity nakład pracy i niespodziewany sukces. Nie spodziewaliśmy się tak ogromnego odzewu i reakcji publiczności. Doświadczenie nauczyło nas, że takie rzeczy warto planować wcześniej, a przygotowania rozkładać w czasie. W tym roku w Dniu Matki wystawiliśmy „Eko Bajania”. Mam nadzieję, że powtórzyliśmy zeszłoroczny sukces. Tym razem scenariusz napisałam wraz z Maćkiem odpowiednio wcześnie. Zainteresowanie imprezą kolejny raz przerosło nasze oczekiwania: na dużej sali Poloneza brak było wolnych miejsc! Wszystkie bilety zostały wyprzedane. Dostajemy telefony od szkół, przedszkoli i przyjaciół z_prośbą by wystawić przedstawienia w dwóch terminach. Czy się uda? Nie wiemy.

Nie umiem usiedzieć na miejscu. Gdyby nie chciało nam się działać dzieciaki nie robiłyby nic kreatywnego. W Skierniewicach takie akcje podejmuje Teatr Realistyczny. Teraz realizują wspaniały projekt „Podwórko”, w którym aktywizują dzieci zagrożone wykluczeniem społecznym.

Co myślisz o jakimś przedstawieniu z dziećmi z_domu dziecka i osobami niepełnosprawnymi? Czy jest to realne do zrobienia?

Wszystko jest do zrobienia! Wspaniała inicjatywa, jestem za!

Pracowałaś w Parlamencie Studentów Rzeczypospolitej Polskiej – organizacji skupiającej samorządy studenckie w kraju. Czym się zajmowałaś w tej organizacji? Jakie zdobyłaś doświadczenie dzięki tej pracy?

Studiując w Warszawie, przez 4 lata pełniłam obowiązki przewodniczącej Samorządu Studenckiego WSHGIT. Funkcja ta wiązała się ze współpracą z PSRP w organizacji wielu inicjatyw studenckich, juwenaliów, a także omawianiem trudnych spraw studenckich, które rozwiązywałam razem z komisjami PSRP.

Jakie masz marzenia?

Robię to co lubię, a najważniejsze jest założenie, by nie krzywdzić swoją osobą innych. Żyjąc zgodnie z tą regułą marzenia realizują się same, a plany ciągle się zmieniają.

Register

User Registration
or Anuluj