A+ A A-

Moje kolarstwo sportowe

Oceń ten artykuł
(8 głosów)
30.09.1956r. Zawody kolarskie w Skierniewicach 30.09.1956r. Zawody kolarskie w Skierniewicach

Zazwyczaj przy porządkowaniu czeluści szuflad, czy biurka trafia się na strzępy małych, pożółkłych zdjęć, czy wycinków prasowych,

które zmuszają do zastanowienia się i jak mawiał pan Zagłoba „zajrzeć do głowy”, chcąc pokojarzyć niektóre obrazy z dawnych lat, a nawet bardzo odległych czasów – bo 60 lat to trzy pokolenia, ponad pół wieku, a za kilka lat to będzie już wiek. Choć lata powojenne to ogólny niedostatek młodzież zawsze niosła radość, marzenia, wiarę w przyszłość, a życie przecież płynie niosąc postęp wbrew wszystkiemu.

     Jan K. Jagodzki, 1956r.Do uprawiania sportów brakowało absolutnie jakiegokolwiek sprzętu, posiadanie roweru było dowodem zamożności, a rower do jazdy sportowej był marzeniem każdej dziewczyny i każdego chłopca. Ja odziedziczyłem młodzieżową kolarzówkę po bracie, miała francuski osprzęt, a piasty „Pelissier” były najwyższej jakości, co zapamiętałem i pamiętam do dnia dzisiejszego, tak jak Olek Konopacki, siodełko marki „BROKS”, które przechowuje do dziś, jako wyjątkową pamiątkę młodzieńczych lat. Mimo tych trudności, ścigaliśmy się na torze i szosie – znaleźli się entuzjaści, tacy jak pan Stanisław Kłopotowski czy Dacko, którzy często z własnej kieszeni ponosili koszty organizacji zawodów, zresztą ludzi, którzy bezinteresownie angażowali swój czas na rzecz młodzieży było wielu. Muszę wspomnieć pana Płuciennika, miejscowego malarza, który malował dyplomy za udział w zawodach, do dnia dzisiejszego przechowuję taki dyplom, jako wyjątkową pamiątkę. Spróbuję z pamięci odtworzyć nazwiska kolegów i przyjaciół z toru i szosy: Eweryst Świtek, Zbigniew Dobrosielski, Aleksander Konopacki, Stefan Popiński, Andrzej Popiński, Heniek, Jan, Piotrek Gałkowie, Włodzimierz i Marek Kaczorowscy, Ryszard Koziarski, Tadeusz Szczepanik, Janusz Wojciechowski, Tadeusz Jaworski, Czesław Benzew, Jerzy Reszka, Andrzej Markowski, Marian Antosik, Zbigniew Kalski, Leszek Lipiński, Janusz Skowroński – wspominam te nazwiska po 60-ciu latach i wiem, że nie wszystkie nazwiska tu przytaczam, było nas młodych ludzi uprawiających kolarstwo bardzo wielu.

     Jazdę sportową uprawiałem od 14-go roku życia do odejścia w celu odbycia służby wojskowej. Myślę, że startowałem w około 100 wyścigach. Na torze Skierniewiczanie byli bardzo dobrzy, zresztą na szosie też, pamiętam ja wygrałem wyścig na 10 okrążeń toru z szosowym mistrzem Polski panem Wójciekiem, a o ile wyścig szosowy kończył się na torze, co było powszechnie praktykowane, zawodnicy ze Skierniewic zazwyczaj wygrywali – wspominam z tych czasów taką niedziele, gdy Andrzej Popiński zwyciężył w wyścigu w Piotrkowie, a ja w Tomaszowie Mazowieckim. Henryk Gałka zdobył mistrzostwo Polski pocztowców i powtórzył ten wyczyn kilka razy. Zdarzają się niebywałe przypadki, tak dziwne, że jeden przytoczę – otóż w trakcie zakupów na skierniewickim targu podszedł do mnie starszy mężczyzna i podając rękę zapytał czy go pamiętam – przeprosiłem, że nie, dodając, że gorzej widzę, a on przypomniał mi wyścig kolarski w obcym mieście i ze szczegółami opisał jak na 7 pozycji wjechałem na stadion, a na finiszu miałem przewagę 10 metrów, ja mimo starań nie przypomniałem sobie tego wydarzenia, kibic pamiętał!!! i przypomniał mi to po 60-ciu latach.

Jan K. Jagodzki


Zawody kolarskie - 30 września 1956 r. w Skierniewicach

Artykuły powiązane

  • Życie z zapachem w tle

    Ludzkie zmysły pozawalają na odbieranie najrozmaitszych bodźców. Przyjęło się uważać, że najważniejsze nasze „okna na świat” to wzrok i słuch. Dotyk i smak są jakby mniej cenne, a węch? O, bez niego można się zupełnie dobrze obejść.

  • Dzieje pewnej fotografii

    Na początku lat siedemdziesiątych jako całkiem jeszcze młoda osoba, leżałam w szpitalu w Łodzi. W moim pokoju kurowała się także pani Janina Busiakiewiczowa, przemiła osoba, która lubiła opowiadać o swoim długim, barwnym życiu.

  • Jagiellońska - ulica mojego dzieciństwa

    Urodziłam się na Jagiellońskiej, moja Mama też, a Babcia mieszkała tu, z małymi przerwami, od wczesnej młodości.

  • Moja przygoda z turystyką

    Konieczność oraz chęć spędzania wolnego czasu poprzez czynny wypoczynek zostaje zakorzenione w świadomości człowieka już od najmłodszych lat. Wycieczki z rodzicami, czy potem wycieczki organizowane przez organizacje społeczne w miejsca, gdzie widoki wprawiają nas w zachwyt i dają możliwość nabywania umiejętności niezbędnych w życiu turystycznym. To nierozerwalny element początków kształtowania potrzeb poznawczych. Turystyka wydaje się być przejawem stylu życia człowieka związanego z określonym systemem wartości i zajmuje niezwykle ważną pozycję w moim życiu.

  • Syberyjska gehenna

    W moim pamiętniku powinnam opisać moje przeżycia, moje wspomnienia, moje losy. Tym razem będzie jednak inaczej. Napiszę o moim Mężu. Jestem Mu to winna, zwłaszcza teraz, kiedy już nie ma Go obok mnie.

  • Moja pierwsza praca

    Było gorące czerwcowe popołudnie 1959 roku, gdy po złożeniu ostatnich egzaminów, pędziłam do domu jak na skrzydłach. Mimo moich siedemnastu lat - byłam dorosła! Zdobyłam świadectwo dojrzałości i to nie byle jakie. Bez jednej trójki, za to z kilkoma piątkami. Wśród nich - ta najważniejsza - z matematyki!

Copyright © 2007 - 2017  ESTET

Register

User Registration
or Anuluj